Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 września 2014

Kamienica


Kamienica jest zupełnie przyjemna dla oka.
Ma kolor majtkowego różu i duże, białe okna. Nie posiada przesadnych zdobień ani francuskich maszkaronów (dzięki disneyowskim bajkom maszkarony kojarzą mi się przede wszystkim z Paryżem). Jest klasycznie ładna, na swój prosty, skromny sposób.
Patrząc na nią z zewnątrz można odnieść wrażenie, że jej mieszkańcy to osoby kulturalne, lubiące schludne i czyste wnętrza z delikatnym dodatkiem romantyzmu.
Nikt nie spodziewa się, że w tych przepastnych i wysokich mieszkaniach spotkać można tak różnorodnie skrajne (lecz barwne) postacie!
Czy to możliwe, żeby w jednej kamienicy zgromadzili się tak intrygujący mieszkańcy? - zapyta ktoś.
To jest przecież cały przekrój społeczeństwa! W tym jednym domu i pod jednym dachem!
Jak oni wszyscy się ze sobą dogadają?! Jak oni się wzajemnie tolerują?!
Jak to... jak? Normalnie. Jak w życiu.

Mam pomysł (niejeden, niestety). Pomysł ma kształt kamienicy (której bardzo pomniejszony i odrobinę zniekształcony szkic widzicie powyżej), w której jest trzynaście mieszkań (plus piwnica) oraz szaleni(e sympatyczni) mieszkańcy. JEDYNE co trzeba zrobić to narysować to wszystko i opisać. Wtedy pomysł stanie się (moją) WYMARZONĄ bajką dla dzieci - taką trochę nietypową.
Niby proste, a jednak strasznie strasznie trudne.
Co robić???

piątek, 17 stycznia 2014

Liski



Lis Paweł nie wiedział co robić tej słonecznej niedzieli.

Kiedy pada deszcz to wszystko jest jasne! Można pograć w grę planszową, policzyć krople deszczu na szybie, albo uszczelnić okna przed zimą. Oczywiste jest, że wtedy nie wychodzi się z domu (mokre futerko bardzo ziębi liski, a poza tym nieprzyjemnie pachnie).

Co robić w słoneczny dzień? Jazda na rolkach jest niebezpieczna bo można potłuc sobie kolana. Bieganie powoduje nieprzyjemną zadyszkę. Lisek Paweł mógłby ewentualnie pograć w podchody, ale nie ma aż tylu kolegów. Rower też byłby do zniesienia (w ostateczności!), gdyby miał napompowane koła.

Siedział więc lis Paweł na ławce przed domem i wzdychał z nudów. Międlił w łapce kawałek nitki wystającej z jego sweterka (aż spruł jego spory kawałek). Coraz bardziej dobijała go monotonia lisiego życia.

Wreszcie (po godzinie) do lisa Pawła przyszła gęś. Była to gęś z sąsiedztwa, znana ze swoich skłonności do stołowania się u obcych. Nie przepadała za gotowaniem. "Jaki to sens siedzieć w kuchni, skoro można zjeść obiad u sąsiada" - myślała i wychodziła z domu. Tego dnia (był to wtorek) wpadła do lisa (bo wyglądał na takiego znudzonego!).

Gęś usiadła na ławce i chrząknęła znacząco. Wystawiła twarz do słońca i wesoło pomachała nogami (odzianymi w całkiem ładne lakierki). "Ależ jestem głodna!" - powiedziała zalotnie. "Zjadłabym knedli ze śliwkami. Z masełkiem i łyżeczką kakao w proszku. Do tego wypiłabym sok z marchewki i jabłka. Niezbyt schłodzony, ale też nie ciepły"

Lis spojrzał leniwie na gęś. Westchnął głęboko i niespiesznie wstał z ławki. Tak się akurat składało, że miał w zamrażarce trochę knedli śliwkowych, które zrobił w zeszłym tygodniu.

--------

Rysunek liska i gąski zrobiłam na zlecenie Kasi, która napisała zestaw historyjek z tymi zwierzątkami w rolach głównych. Prawdopodobnie będzie z tego coś więcej.
Obrazek zamieszczam za jej zgodą :) Pozwoliłam sobie stworzyć do niego swoją historyjkę, tak na szybko.

Wszystko ostatnio robię "na szybko". Tyle spraw! Tyle załatwiania! Rysowania! Pakowania! Mailowania! Wymyślania!

Tak się (zupełnie przypadkiem!) złożyło, że Monsz i ja otwieramy sklepik na Grodzkiej w Krakowie! Nie mogę spać, nie mogę jeść!
Czy zwróciliście kiedyś uwagę na to, co w Krakowie kupują turyści? Głównie chińszczyznę! Plastikowe ciupagi, chińskie koszulki z napisem "I love Kraków", niezbyt urodziwe gliniane smoki...
Bunt!
Spinamy szyki i wychodzimy na przeciw z silną gwardią POLSKICH, NAJPIĘKNIEJSZYCH, produktów RĘCZNIE robionych. Wiele dni i nocy spędziłam na przeczesywaniu internetów poszukując twórców rzeczy oryginalnych, starannie wykonanych i niepowtarzalnych.
Niech przybysze z obcych krajów zobaczą na co nas stać!
Won z chińszczyzną! :)

Nie mam zgody od osób, które już teraz zgodziły się z nami współpracować. Jednak pozwolę sobie pochwalić się Wam ich dziełami. Bo JEST się czym chwalić!
Lista jest niepełna, z niektórymi osobami wciąż negocjujemy ;)

Agea,
Jeje,
Betsy,
Tulaj,
Marysza,
Kollale,
Niechajowie,
Mia mi,
Jarecka,
Galeria Miau,
Fandoo,
Terakoty,
For.rest,
Alala,
Magiczne Atelier,
Inki Pinki,
Poziomkarnia,
Kura D.,
a na deser Bebeluszek!

Nie sposób zaglądnąć we wszystkie kąty internetu dlatego serdecznie proszę - jeśli znacie kogoś, kto tworzy coś wyjątkowego (może to Wy we własnych osobach!) - piszcie! Jest jeszcze mnóstwo osób, do których nie zdążyłam zaglądnąć. Przepraszam Was i tłumaczę się od razu, że bardzo brakuje mi czasu :(

Na wszystkie ewentualne maile odpowiem po 3 lutego bo jutro jedziemy z Menrzem w podróż! Musimy wydać ostatnią moją wypłatę (tę z rzuconej w Sylwestra pracy). Jak zaczynać nowe życie to całkiem od zera! ;) Hm, gdybyśmy wcześniej wiedzieli o sklepiku, raczej nie kupilibyśmy biletów w podróż. Ale nie wiedzieliśmy, więc czeka nas ciekawa przygoda!

Pozdrawiam!!!


niedziela, 24 lipca 2011

Pstrąg Krystyna



Dziś są imieniny Pstrąg Krystyny, którą Monsz mój zrobił na obiad w zeszłą środę. Z tej okazji Pstrąg Krystyna przedstawiona na obrazku z dziewczynką, którą odwiedza czasem w nocy. Zjeżdża na sznurku z rybiego nieba wprost do jej pokoju. I opowiada dziewczynce bajki na dobranoc.