niedziela, 14 października 2012

Nudziella


Stefania nie lubi kiedy marzną jej stopy. Na samą myśl o zmarzniętych stopach oblewa ją zimny pot.

Bleh!

Dlatego też komódka na bieliznę, która stoi w sypialni Stefanii (sypialnia w stylu śródziemnomorskim, komódka niska, z trzema, bardzo głębokimi szufladami) po brzegi wypełniona jest ciepłymi skarpetami.
Babcia Stefanii co roku, dokładnie w wigilię świąt Bożego Narodzenia, wyposaża wnuczkę w kolejną, ciepłą parę frocianych skarpetek.
Każdy kto wie ile lat ma Stefania, wie również ile ma ona par skarpetek. Jednak wśród nich wszystkich jest jedna absolutnie wyjątkowa para.
Tak wyjątkowa, że trudno to sobie wyobrazić!

Pewna para skarpet (w kolorowe paski) jest przez Stefanię tak uwielbiana, że nosi ją ona każdego dnia (oczywiście, tylko po domu, zamiast kapci).
Skarpetki te są już trochę zdarte, jedna z nich ma nawet małą dziurkę. Z tego powodu Stefania nigdy ich nie pierze ("Bo jeszcze by się zniszczyły od nadmiaru wody!" - ostrzega Stefania).

Łatwo sobie wyobrazić, że ta wyjątkowa para skarpet nie pachnie zbyt ładnie. I jest już nieco... ubrudzona. 
I właśnie ten brud, kurz i niezbyt miły zapach sprawiają, że coś dziwnego dzieje z tymi skarpetkami!!


Każdej nocy, kiedy Stefania kładzie się spać, ściąga skarpetki i rzuca je na podłogę (w skarpetach pod kołdrą jest jej jednak za gorąco). Gasi lampkę nocną i zasypia. 

A wtedy...
...obie brudne skarpety... ożywają! 

Co noc wybierają się na podbój świata!

Skarpeta Józek (prawa) zawsze jako pierwszy podpełza do drzwi wyjściowych. Jest w nieco lepszej sytuacji niż Skarpeta Roma (lewa), która ma dziurę na pięcie (przez to nie potrafi tak szybko się poruszać). 
Skarpety wyślizgują się szparą pod drzwiami i wychodzą do ogrodu. 
Jeśli wieje wiatr, mają spore szczęście. Mogą zwiedzić dalekie zakątki świata! Wystarczy, że staną na schodkach i, przy dużym podmuchu wiatru, podskoczą wyyysoko. 
Wiatr niesie je w przeróżne ciekawe, tajemnicze miejsca. 

Jak wracają do domu? Nie mam bladego pojęcia!


Stefania nie wie co wyprawiają jej skarpety, ale nabiera już pewnych podejrzeń.

27 komentarzy:

  1. Stefania wspaniała na tej sofie :), a opowieść przybiera nieco mroczne klimaty, a ja uwielbiam thrillery :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skarpety to w ogóle są mrocznym tematem, nawet w rzeczywistości ;)

      Usuń
  2. Jesteś pewna, że skarpety nie żyją w konspiracji z kotem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, nie jestem pewna. Stefania nie ma kota, ale może konspirują z kotem sąsiadów?

      Usuń
    2. Koty cichociemne pomagają w nocnym życiu gąbek ze zlewozmywaka....

      Usuń
    3. :D W takim razie jestem pewna, że konspirują z kotem!

      Usuń
  3. no jesteś genialna po prostu i powinnaś pisać bajki dla dzieci i przy okazji je ilustrować:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Stefaniea poza niezwykłymi, nieco zniszczonymi i też nieco brudnymi skarpetami, posiada również niesłychane łaty na kolanach! Trzeba powiedzieć babci Stefanii, aby wydziergała jej kolejną identyczną parę pasiastych skarpet, co by Stefka miała jak te wysłużą się tak na amen!:)
    Czy skarpety po tych nocnych wojażach zawsze wracają nad ranem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja też bym chciała takie spodnie z łatami serduszkami. Zazdroszczę jej takich :)
      Skarpety wracają rano. Ale jak? Nie wiem!

      Usuń
    2. o to to to... zakochałam sie w jej kolannych łatach :)

      Usuń
  5. mnie zaś nurtuje, czy skarpety ze swoich nocnych wojaży przywożą Stefanii jakieś souveniry? i czy wręczają je Stefanii ukradkiem...?
    czy jest tak, że Stefania otwiera rano szafkę, a tam czekają na nią belgijskie praliny, a kiedy zjawia się w łazience dostrzega, że na umywalce pręży się lawendowe mydełko rodem z Francji, a kiedy idzie do lodówki oko do niej puszcza klarowne masło ghee wprost z Indii...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka to jest wspaniała myśl!!! :)
      A z pustyni Gobi przynoszą ze sobą trochę piasku, który Stefania ma później między palcami stóp :D

      Usuń
  6. Też mam takie uwielbiane skarpety zamiast kapciuchów. Z misiowymi buziakami z przodu i ogonkami z tyłu. Niestety od dreptania i (o zgrozo!) prania zaczęły się misiom wycierać tyłeczki ;( Ale nic to, jeszcze dajemy radę :) Cudna historia, ściskam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznaj nam się tutaj że pewnie nie jedna propozycje pisania i ilustrowania dostałaś???nie uwierzę ze nikt Cie jeszcze nie odkrył.Pomijając nas:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Stefania fantastyczna! Ja też nie lubię kiedy marzną mi stopy :) Ciekawe czy moje gdzieś podróżują hihihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyłapać skarpetki na podróżowaniu jest tak samo trudno jak spotkać Świętego Mikołaja ;)

      Usuń
  9. Masz talent ;) bajkopisarka jak się patrzy ! A skarpety świetne hheheh Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  10. Stefania ma wystrzałowe skarpety ! Juz ją lubię bo mamy coś wspólnego, ja też noszę skarpety w paski :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak ja dobrze rozumiem Stefanię... A teraz zaczynam rozumieć swoje skarpetki... ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trafiłam Tu z podziwu nad uszytą Mery przez Betsypetsy i będę zaglądać :)
    Utożsamiam się ze Stefanią :) Też jestem taki zmarźluch(oprócz stóp marzną mi dłonie) wprawdzie ze spodni w łaty dawno wyrosłam(miałam identyczne)to szuflady grubych skarpet mam pełne i ulubione frotowe są w paski !! Różnica jedna,gdy na kanapie z książką i kubkiem herbaty siadam,obok mnie siada mój wielki kot. I tak się zastanawiam, czy skarpety Stefanii w swych podróżach nie poznały jakiegoś ciekawego kota,jakoś mi to do nich pasuje:) Pozdrawiam serdecznie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie! :)
      Znów: samo życie :) Ja też ciągle zmarznę, ale akurat skarpetek mi właśnie brakuje.
      A czy skarpety Stefanii spotkały ciekawego kota? Sądzę, że tak. Ja akurat jestem bardziej "psiarą" niż "kociarą", dlatego bardziej mi w głowie jakieś latające psy, niż koty. Ale myślę, że gdzieś tam na świecie spotkały jakiegoś wielkiego kocura! :)
      PS. Zazdroszczę tych spodni!

      Usuń