czwartek, 25 października 2012

My


Rysuję różnych ludzi, których znam lepiej lub gorzej, więc czemu miałabym nie narysować Menrza i siebie? Na spacerze z psami.
Wczoraj, leżąc na kanapie, pomyślałam sobie: zrobię Menrzowi niespodziankę i narysuję nas na spacerze z psami. Tak, on lubi takie spacery. To będzie dobra niespodzianka!

Więc schwytałam ołówek (który miał zamiar ukryć się przede mną, był już blisko swojej ulubionej kryjówki, ale go przechytrzyłam) i przez kolejną godzinę (z ogromną starannością!) oddawałam się jakże artystycznej twórczości.

Monsz, co jakiś czas, spoglądał na mnie zza monitora swojego komputera, aż w końcu nie wytrzymał i oznajmił, że on MUSI zobaczyć moje "dzieło"! Nie miałam zamiaru mu na to pozwolić, przysięgam. Ale przegrałam w "ganianego" i musiałam :(

Monsz popatrzył na rysunek, przyglądnął mu się badawczym okiem (jego oko jest wyjątkowo badawcze), po czym zaczął się głośno śmiać!

Wnioski: nie pokazuj Menrzowi swemu rysunku, zanim nie uznasz, że jest na to gotowy (i Monsz i rysunek)!

Ja wiem, że Ferdek wygląda trochę jak Filifionka, że Doksa ma inny pyszczek, że Laura to już w ogóle... A my? Oj tam, oj tam. Rysowanie jest fajne!

Podobieństwa nie musi zawierać się w twarzach (lub pyszczkach) portretowanych osób. Wystarczą odpowiednie dodatki i kolory. Tak mu powiedziałam!

W związku z tym Monsz ma swoją kurtkę, fantazyjną czapkę od swojej mamy, ukochany aparat i swojego psa Doksę (imię ma po zegarku!). Doksa (klik!) ma język (którym ciągle wszystko liże), długie splątane włosy i pozę wyrażającą chęć do zabawy.
Ja również, jak Monsz, mam swoją szarą kurtkę, misiową czapkę (od mojej mamy) oraz dwa psy, Laurę i Ferdka. Ferdziu (klik!) ma klapnięte uszko, a Laura (klik!) siedzi niczym młode cielę (nie wiem czy cielęta tak siedzą w rzeczywistości? Laura czasem też galopuje niczym koń. W ogóle przypomina różne duże zwierzęta! Każdemu inne).

Przypomniało mi się, dziś jest DZIEŃ KUNDELKA! Ferdek obchodzi swoje święto :) Pokłony dla Waszych kundelków!

A od jutra do niedzieli jest moje ukochane święto! Targi Książki w Krakowie :) Już jest nowa książka Musierowicz! Ha! :) A ja jeszcze jej nie mam. I książka Rowling dla DOROSŁYCH! Ją też muszę mieć! I jeszcze wiele, wiele innych. Ale to może już nie w ten weekend.

Wszystkiego dobrego dla Was z okazji innych, ważnych dla Was świąt! ;)



35 komentarzy:

  1. Mnie zastanawia menrza palec:))))
    Cudni jesteście,cudni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki mi się palec narysował ;) Palec ten wskazuje Doksie, że ma być grzeczna! Monsz pilnuje psa swego, aby był posłuszny. Moje są jakby bardziej rozbrykane..

      Usuń
    2. Selery a czy Monsz też Ciebie tak pilnuje tym palcem, abyś mu posłuszna była? czy to tylko na psa tak działa?:)
      i ja się kurna chata pytam dlaczego na portrecie rodzinnym jadźki nie widać, smutne to, że została wykluczona...

      Usuń
    3. Jeśli chodzi o mnie to przynosi mi lizaki, robi śniadania do pracy, pompuje koła w rowerze i takie tam :)
      A Jadzia nie chodzi z nami na spacery, dlatego jej nie ma. Ona jest okropnym zmarzluchem! Nawet jak ma biegać po pokoju (w którym nie ma ogrzewania podłogowego jak w jej terrarium) to raczej woli zagrzebać się w wielkim, ciepłym kocu. Nie mogłam jej tego zrobić i wziąć ją na spacer, kiedy nawet my jesteśmy w czapkach!

      Usuń
  2. Dobrana z Was para :) Urocho, urocho :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja od razu wiedziałam żeś to Ty i Twój Monsz! Widać gołym okiem, nie ma to tamto:) Ha! Piękne macie te czapki od mamy (każdy od swojej), a wiesz Mery Selery, że ja również dzisiaj wyprałam w końcu czapkę od mojej mamy?:) W końcu zima idzie, ponoć hmmmm. A z takich innych wspólnych podobieństw to widzę, że masz chustę w podobnym majtkowym różu jak ma mam:) I też ją wyprać kurcze muszę.
    Co to ja miałam jeszcze... aha, z tym nie pokazywaniem rysunków Monszowi to ja wiem o co chodzi, bo nie raz jak coś szkrobię to mój K. mnie otacza i prosi bym pokazała. Ja gupia pokazuję a on zawsze się śmieje. Widać, morał z tego taki - że taka już rola Monsza co to by się z twórczości żony podśmiechiwał!

    Dziękuję Mery Selery, u nas w ten weekend też duże święto, bo moja siostra M. w kościele powie "TAK" swojemu jeszcze niedoszłemu Monszowi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :D Widzisz, takie są te mamy, że nas wszystkich zaopatrują w ciepłe czapki :) A zima idzie, więc teraz wszyscy je pierzemy, wietrzymy itd.
      A ta chustka w kolorze majtek ;) jest tak naprawdę w białe kropeczki i jest... mojej mamy :D

      Fajnych mamy tych Menrzów, co się śmieją z naszej twórczości! ;) Ehh.

      Udanego ślubu jesiennego! Fajny miesiąc na ślub :)

      Usuń
    2. :D
      ooooo to dlaczego o kropeczkach zapomniałaś na chuście? czyżby to przez Menrza Twego?

      P.S. Październik to w ogóle fajny miesiąc:P

      Usuń
    3. Bardzo możliwe, że właśnie przez niego! Skandal! :D

      Usuń
  4. Alez piekny rodzinny postret:))) a Musierowicz uwielbialam zawsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musierowicz ma strasznie fajny, rodzinny klimat :)

      Usuń
  5. super rodzinka, Wasze maluchy cudne :) i czapeczkę masz jak moje córy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czapki rzeczywiście urocze ;) A podobieństwo jest! Wewnętrzne! U mnie tak samo bywa. Tutaj przygotowania do Haloween, prastarego Irlandzkiego święta (nie mylić z wersją amerykańską). Piegusa nadziewanego grosikami będziemy piekli i kapuściano-ziemniaczany colcannon. Jak świętować, to na całego! :D Najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, zapowiada się strasznie smakowicie u Was! Zazdrościmy tej starej irlandzkiej tradycji :) Fajne święto macie :)
      My będziemy udawać, że Halloween ma coś wspólnego z polską tradycją i robimy zupę krem z dyni halloweenowej i muffinki. Może się uda? :>

      Usuń
    2. W Irlandii, Haloween to nasz sylwester. Koniec starego i początek nowego roku. Noc nienależąca do żadnego z roków, podczas której budzą się duchy polujące na niewinne dusze. W Irlandii, żeby uchronić dzieci, przebierano dzieci za duchy i widma. Wolę wersję irlandzką. Zdecydowanie :)

      Usuń
    3. Ooo, nie wiedziałam, że w Irlandii wygląda to tak superowo! W takim razie zazdroszczę jak nie wiem co! Prawdziwe, poważne święta! W takim razie pewnie Haloween przywędrował do USA z Irlandii?

      Usuń
  7. hihi, niesamowici jesteście:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Och Mery... Filifionka to moja ulubieńsza muminkowa bohaterka... Ale za Hatifnatami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ją lubię :) Trudno nie lubić którejkolwiek z postaci z Muminków :)

      Usuń
  9. Mery, jesteś boska, już Cię lubię:) Czytałam, uśmiechałam się "na Mensza", na niebanalne rysunki, na lekki tekst w sam raz na moją porę (mój Drugi Połówek śpi, a ja "mam się uczyć...")Więc uciekam do fotosyntezy, fitohormonów i innych takich, co mieszkają w roślinkach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uh, późno w nocy się uczysz! Chociaż, może wtedy łatwiej przyswajać wiedzę o fitohormonach?

      Usuń
  10. This is absolutely adorable! Love the illustration, girl!
    xo TJ

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyglądacie pięknie, rodzinka jak się patrzy a na dodatek masz genialną czapkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudni jesteście!!! Ciekawe, czy tak genialnie wszyscy ustawiliby się do zdjęcia....

    OdpowiedzUsuń
  13. Och, jacy piękni Wy ! i Wasze psy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem co jest fajniejsze: Twoje rysunki, Twoje lalki, czy to jak piszesz :))) wszystko super- jak jajoniespodzianka-3 w jednym ;))
    A rysunek spacerowy świetny- Wy zakochani, a psy szczęśliwe -czego chcieć więcej :))
    Pozdrawiam i zapraszam do mojego świata :)
    http://www.niezapominatka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Mam taką jedną w domu co mogłaby Cię zainspirować do jakiegoś rysunku- Sprężynujące dziecko :) Znasz taki gatunek? ;)
      Buziaki i zostaje u Ciebie bankowo
      Całusy z okolic Jeżycjady ;)

      Usuń
    2. Ooo, nie znam takiego gatunku :D W takim razie lecę poznawać ;)
      Ha, Tobie to dobrze, że w okolicach Jeżycjady mieszkasz :>
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  15. Niezła rodzinka! Dużo was i jesteście,jak z jednej bajki. Fajnie tobie wyszło... A mąż zapewne śmiał się z radości, że jest taki przystojny w twoich oczach :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie mąż :) Monsz nie jest mężem :) Wiem, że to trochę skomplikowane.

      Usuń